No to ten imagin jest dla Goszandy <3
I jeszcze coś - dzięki za 470 wejść, ale KOMENTUJCIE ludzie.. Ja się staram, a Wy mnie olewacie.. Mam nadzieję, że pod tym Imaginem będzie chociaż 5 komentarzy :/// !!!!!!
Imagin Lou ;3
Boże.. Jak ten człowiek mnie denerwuje.. Nie dość, że musi robić z siebie debila na każdej lekcji, to jeszcze jest najpopularniejszym chłopakiem w szkole. Myśli, że może mieć każdą. Noo.. Wszystkie plastiki już zaliczył, to fakt.
Lou- No siema!
TI- Słuchaj oddaj mi przysługę i nie każ oglądać siebie chociażby na przerwie, Louis.- czemu on zawsze czeka pod moją szafką? Idiota..
Lou- Yhmm.. Zgrywamy niedostępną, co? Lubię takie..- uśmiechnął się zaczepliwie.
TI- Weź się odwal. Myślisz, że zabujałabym się w tobie??
Lou- Tak.
TI- Błąd.- zamknęłam swoją szafkę kierując się w stronę sali.
Lou- Do zobaczenia na matmie, kocie.- Wolałam nie reagować.
Kolejna nudna lekcja.. Nie narzekam na matematykę, wręcz przeciwnie jest całkiem spoko. Ale po co mam uczyć się czegoś, co już wiem..? No tak.. Są tacy jak Louis, którym można powtarzać coś tysiąc razy, a on i tak nie wie o co chodzi..
N-... Więc ile wynosi x? Louis?- tak to może być dobre.
Lou- Eee.. No wie pani.. Ymm.. Bo jaa.. Jakby to powiedzieć..
N- Louis, znowu mnie nie słuchasz. Siadaj Tomlinson, Pała.- chłopak nawet się nie sprzeciwił. Zdaje tą klasę drugi raz...
N- Dobrze na dzisiaj już koniec. Louis, podejdź do mnie.- lekcja dobiegła końca. Na całe szczęście. Mogę już iść do domu. Słuchawki w uszy i ruszam. Linkin Park, uwielbiam ich.. Do domu nie miałam zbyt blisko, ale lubiłam się czasami przejść. Mieszkam sama, rodzice kupili mi mieszkanie, sami musieli wrócić do Polski, do pracy... Nagle słyszę jak ktoś mnie woła.. Było to głośne wołanie bo nie sądzę, że mogłabym słuchać New Divide po cichu.. Ten głos.. Brzmi jak.. LOUIS! O nie.. Nie zwracałam uwagi i szłam dalej. Chłopak niestety był zbyt szybki i mnie dogonił..
Lou- Czemu nie reagujesz jak cię wołam?
TI- Miałam słuchawki w uszach, nie widać?
Lou- To gdzie mieszkasz?- nie obchodziło go to, co mówiłam.
TI- A co cię to obchodzi?
Lou- No wiesz.. Powinienem wiedzieć, gdzie mam przychodzić na korki z matmy.- uśmiechnął się zadziornie.
TI- COOOO????
Lou- KORKI Z MATMY. Mam ci to przeliterować?
TI- Nie mogłeś powiedzieć babce, że nie mogę?
Lou- Sam jej zaproponowałem, żebyś ty mnie uczyła.- znowu ten głupi uśmieszek.
TI- Ale czemu? Nienawidzisz mnie, ja nienawidzę ciebie..
Lou- Czemu twierdzisz, że cię nienawidzę?- spoważniał, co było trochę dziwne..
TI- Bo tak jest.
Lou-Nie nie jest. Ja cię lubię.. Bardziej niż myślisz..- skończ z tym uśmiechem człowieku..
TI- Taa.. Nie rozwijaj się.- burknęłam i szłam dalej w kierunku domu, nie zwracając uwagi na to, co on przed chwilą powiedział. Oczywiście chłopak szedł za mną. O co mu chodzi? Tak bardzo lubi mi uprzykrzać życie?
Lou- Serio tak bardzo mnie nie lubisz?- znacznie posmutniał. Co miałam mu powiedzieć? 'Tak, nienawidzę cię, możesz iść?' Nie mogłam.. To było coś, co mnie powstrzymywało..
TI- Czemu tak ci na tym zależy?- odpowiedziałam pytaniem na pytanie okrążając temat.
Lou- Odpowiedz.- stanął w niebezpiecznej odległości. Patrząc mi w oczy przybliżał się do mnie. Nie mogłam go powstrzymać.. Miał w sobie to coś, dzięki czemu wszystko mu ulegało..
Lou- Odpowiedz..- szepnął wprost nad moim uchem, muskając je lekko ustami. Flirtował ze mną, to było pewne.
TI- Alee.. A jeśli cię nie nienawidzę?- powiedziałam. Znów spojrzał mi w oczy uśmiechając się zmysłowo.. O ile można to tak ująć.
TI- Po prostu się boję..- powiedziałam. Nadal dzieliły nas milimetry.- ... Boję się, że potraktujesz mnie tak, jak resztę..- CO? Co ja gadam?? Naprawdę mogłabym się w nim zakochać? To niemożliwe..
Lou-Nie jesteś jak inne.. Jesteś wyjątkowa, dobrze to wiesz. Myślisz, że chciałem robić ci na złosć, czekając pod twoją szafką, patrząc na ciebie godzinami w szkole, przychodząc na twoje zajęcia artystyczne? Myślisz, że przychodziłem tam dlatego, że lubię sztukę? Robiłem to, żebyś wreszcie zwróciła na mnie uwagę, żebyś poczuła to, co ja..
TI- To znaczy..?- czułam jego oddech na swoim policzku, jego dłonie wędrowały po moich plecach. Chciałam tego. Chciałam tego bardziej, niż mogłam to sobie wyobrazić.
Lou- Podaj mi odpowiedź na jedno pytanie. Kochasz mnie?- w tym momencie poczułam dreszcz przechodzący po moim ciele. Nie mogłam mu odmówić. Było za późno. Znałam odpowiedź od tylu lat. Po prostu ją ukrywałam. Ukrywałam to będąc dla niego najgorszym koszmarem. A on nadal mnie nie odrzucał.
TI- Tak Lou. Jestem pewna. Kocham cię.- Stało się. Jego ciepłe wargi spotkały się z moimi. Pasowały do siebie idealnie. Były dla siebie stworzone. Z chwili na chwilę całowaliśmy się coraz goręcej, namiętniej. Pocałunek, o którym marzyłam, chłopak o którym marzyłam był tak blisko. Zawsze był dla mnie na wyciągnięcie ręki, a ja go odrzucałam. Teraz nie mogłam go stracić. Był dla mnie zbyt ważny. Od dziś.. Od dziś będę czekała no niego pod moją szafką, będę się budziła z myślą, że zaraz spotkam go w szkole.. A kiedyś.. Kiedyś będę się budziła z myślą.. Nie.. Kiedyś będzie budził mnie nas synek...
------------------------------------------------------------------------------------------------------------
KOMENTOWAĆ, PROSZĘ ! :*
~Oluutek. :*
Nie zawieszaj .!
OdpowiedzUsuńNieeee. Jest super czekam o Liamie
OdpowiedzUsuńZobaczymy...
UsuńZajebisty
OdpowiedzUsuń